Menu

Igrzyska w Rio dzień po dniu

Igrzyska olimpijskie od kuchni widziane oczami Li Qian i Kingi Stefańskiej, tenisistek stołowych z Tarnobrzega, reprezentantek Polski

TENIS STOŁOWY vs. BOKS 2:0 :D

brazylia2016

Zaczęło się wczoraj po kolacji, ale po kolei. Zmiana czasu jednak jeszcze daje o sobie znać, bo już o ósmej wieczorem padamy jak muchy. Niby tylko pięć godzin, a jednak kryzys nas dopadł. Na szczęście na wczorajszej kolacji spotkałyśmy naszych bokserów z trenerem oraz psycholog Martynę i skorzystałyśmy z jej zaproszenia do oglądnięcia psychologicznego „centrum dowodzenia” i chęć spania została chwilowo powstrzymana. Całkowicie nam przeszło, gdy zaprezentowała nam Jengę, jako trening opanowania (dla niewtajemniczonych to takie drewniane klocki-bierki). Nigdy w to nie grałyśmy, a że trener Raubo był chętny (miał wczoraj zwycięską passę, bo zlał w ping ponga swojego podopiecznego), to podjęłyśmy wyzwanie. Siostrzana współpraca zadziałała i po dobrych trzydziestu minutach wieża runęła trenerowi. Ha! Brawo my!

trenermysliwiezaDSC_3303Trener Zbigniew Raubo na pewno nam nie odpuści. Byle tylko nie chciał użyć rękawic;p

Dzisiaj po skończonej kolacji nagle pojawił się obok nas trener bokserów z pretensjami gdzie się podziewamy i że nas szuka od dłuższej chwili, a przecież musimy zagrać rewanż, bo nie lubi przegrywać. Hm, a kto lubi?! Nie ma sprawy trenerze, podnosimy rękawicę! Nastąpiła jedna zmiana - Li Qian godnie zastąpiła Kasia Grzybowska-Franc. Pomimo nowej taktyki trenera Raubo i jeszcze większej jego koncentracji, kobiety znowu były górą. Chi, chi, chi. Do trzech razy sztuka? Jutro wypowiemy jengo-wojnę całej reprezentacji pięściarzy.

© Igrzyska w Rio dzień po dniu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci